sobota, 11 października 2014

Rozdział 34: Potwór

Nigdy nie lubiłam szpitali. Jedyne z czym mi się  kojarzyły to smutek. Pierwszy i ostatni raz byłam w szpitalu jako dziecko z wyrostkiem. Już wtedy doszłam do wniosku, że takie miejsca mieszają w głowie ludziom. Leżysz sobie na sali i myślisz, że kiedyś ktoś w tym pomieszczeniu zmarł, leżąc spokojnie tak jak ty teraz to robisz.
Skłamałabym, jeśli powiedziałabym, że przyszłam w to miejsce z wielką ochotą. Jednak, chciałam odwiedzić Nialla. Nie miałam o nim żadnych wieści, bo od kogo? Od rana obdzwaniałam wszystkie szpitale w okolicy by w końcu dowiedzieć się, gdzie znajduje się Horan.
Wczorajszego wieczora, gdy wróciłam do  domu, nie musiałam nic mówić ojcu. Wszystko wiedział. Nie wiem skąd i od kogo. Chciał mnie jakoś pocieszyć, ale ja wolałam zaszyć się w swoim pokoju, tak jak zawsze. Nie spałam tej nocy. Chciałam wziąć kartkę i wypisać na niej to co czuję. Pomyślałam sobie, że to mi pomoże. Ale kiedy po długich staraniach kartka wciąż była pusta, zrozumiałam, że to jest właśnie to co naprawdę czuję. Pustkę.
Nie wspomniałam Elly i Blaze’owi o Nicholasie. Powiedziałam tylko, że Niall jest ranny w szpitalu, a z Harrym ostatecznie się pożegnałam.
– Jak się czujesz? – spytała Elly przez telefon, gdy siedziałam w taksówce.
Wpatrywałam się w obijające o szyby krople deszczu, zastanawiając się na odpowiedzią.
– Wszystko w porządku.
W jednej chwili właśnie tak myślę, że wszystko jest już dobrze, a w drugiej czuję, jakbym umierała. Miłość sprawia, że stajemy się inni.
– Trish… – zaczęła, ale ja jej przerwałam.
– Elly, jestem już pod szpitalem, zadzwonię później.
Nie czekając  na jej odpowiedź rozłączyłam się. Wiedziałam, że nie powinnam. Jednak równocześnie zdawałam sobie sprawę, co chciała mi powiedzieć. Zaczęłaby mówić, że wszystko będzie w porządku i inne słowa przez które rozkleiłabym się, a nie mogłam sobie na to pozwolić.
Wysiadłam z taksówki, uprzednio dając kierowcy odpowiednią ilość pieniędzy. Skierowałam się do recepcji, gdzie miła brunetka wskazała mi drogę do sali, w której leżał Niall, mówiąc przy okazji o jego stanie. Jest w śpiączce z której jak na razie się nie obudził.
Przed otwarciem drzwi musiałam się uspokoić. Moje serce waliło bowiem tak, jakby chciało wyskoczyć mi gardłem. Nie wiedziałam, czy w środku jest ktoś prócz blondyna.
Biorąc głęboki wdech otworzyłam drzwi, przekraczając próg pomieszczenia. Pierwsze co dostrzegłam to blada twarz Nialla z opadającymi w nieładzie blond włosami. Miał sine usta i zamknięte oczy. W pomieszczeniu nie było nikogo innego, a jedynym dźwiękiem który słyszałam było pikanie aparatury.
Usiadłam na małym krzesełku obok łóżka. Stolik obok był zapełniony różnymi słodkościami, zapewne ulubionymi Nialla. Cóż, z drugiej strony każde jedzenie jest jego ulubionym.
Wpatrzyłam się w jego spokojną twarz i ogarnęło mnie poczucie winy. To przeze mnie tu leży. To wszystko jest moją winą.
Chwyciłam jego dłoń, ściskając delikatnie.
– Niall… – zaczęłam cicho, zaciskając wargi. – Niall, straszliwie cię przepraszam.
Westchnęłam cicho, stwierdzając, że to co robię jest głupie. Przecież on i tak pewnie mnie nie słyszy. Mimo tego, usadowiłam się wygodniej, lekko zmieszana i kontynuowałam.
– Jesteś najbardziej szczerym i ciągle uśmiechającym się chłopakiem i nie powinno cię tu być. Zawsze zastanawiałam się, dlaczego jesteś w ich grupie. Kompletnie odstajesz, Niall. Przepraszam cię. – westchnęłam, robiąc krótką przerwę. – Wyjdziesz z tego, zobaczysz.
Kiedy skończyłam, po części jakby mi ulżyło. Nie mogłam jednak pogrążyć się w swoim myślach, ponieważ usłyszałam męski głos.
– Niall jest z nami przez swojego brata.
Odwróciłam się spotykając roztargnione spojrzenie Zayna. Mulat stał oparty o ścianę i przyglądał się mi, oraz Horanowi. Podsłuchiwał.
– Jak to? – spytałam, choć pierwszy impulsem była chęć opuszczenia tego pomieszczenia.
– Jego brat, Greg był kiedyś taki jak my. Jednak naprawdę był dobrym człowiekiem i świetnym przyjacielem. Zmarł jakiś rok temu od rany postrzałowej.
Zayn podszedł bliżej, przyglądając się słodyczom leżącym na stoliku.
– Niall jest zupełnie inny. Taki… – chwycił do ręki jedno z opakowań. – Zwyczajnie nadzwyczajny.
W milczeniu przyznałam mu rację, czekając aż kontynuuje.
– Ojciec Harry’ego stracił jednego  lepszych… pracowników. Dlatego zmusił Nialla, szantażując rodzinę Horanów, by zajął miejsce swojego brata.
Zmarszczyłam brwi.
– Nie rozumiem… Po co mu Niall, skoro on tak różni się od was wszystkich. Jaki był powód? To bez sensu.
Zayn zaśmiał się sarkastycznie, przecierając dłońmi oczy.
– Musisz zrozumieć jedną rzecz, Trish. – Malik nachylił się nade mną, ze wściekłym wyrazem twarzy. – Ojciec Harry’ego nie ma powodów, by wyrządzać ludziom krzywdy. To jest dla niego zabawa. Myślisz, że wszyscy chcieliśmy być tym kim jesteśmy teraz? Że to było nasze marzenie? Że cieszy nas krzywda innych? Kurwa mać!
Starałam się pojąć wszystkie jego słowa, jednak uderzały we mnie jak gromy. Nigdy nie patrzyłam na ich historię.
– Opowiedz mi.
Zayn spojrzał na mnie zdezorientowany. Chciałam poznać ich historię, skoro i tak to jest już koniec. Koniec mojego udziału w jej tworzeniu. Z miesiąc nie będzie mnie w tym mieście, więc chcę wiedzieć.
– Historię Nialla i Harry’ego już znasz. – mruknął pod nosem, przysuwając jedno krzesło i siadając obok mnie. – Liam ponoć kiedyś rzeczywiście mówił. Jednak jest najbardziej tajemniczy z nas wszystkich. Wiemy o nim tylko tyle, że umie przywalić i, że zanim do nas trafił zmarła mu dziewczyna w której był szalenie zakochany. Od tamtej pory milczy.
Lily dołączyła na samym początku, miała piętnaście lat. Uciekła z domu, miała tam ciężkie warunki i trafiła na ulicę. Harry znalazł ją, gdy biła się z jakimiś gośćmi i stwierdził, że idealnie tu pasuje. Jest silna.
Ja miałem zostać dentystą. Teraz jak o tym pomyślę, chce mi się śmiać. – prychnął, zaciskając pięści. – Byłem buntownikiem. Paliłem, piłem  i zacząłem brać. Ojciec, który zawsze był strasznie rygorystyczny,  wywalił mnie z domu, kiedy po raz kolejny  przyszedłem schlany.  W barze poznałem Grega, który wspomniał o Harrym i tej całej… Grupie.
No i jest jeszcze Louis. Największy dziwak z nas wszystkich, ale to naprawdę spoko koleś. Żyje w swoim świecie. Lubi te swoje gady i jest bardzo dziecinny. Razem z Niallem uratowaliśmy go, gdy chciał ze sobą skończyć. Znęcali się nad nim w szkole.
Patrzyłam na swoje dłonie zdezorientowana. Oni po prostu byli nieakceptowani przez świat. Są wyrzutkami, których spotkał taki a nie inny los. A ta grupa to ich jedyny dom, mimo, że tak naprawdę nie chcą tam być.
– Oczywiście nie wszyscy są jak my. Reszta to po prostu totalne kutasy, z którymi dobrze pije się piwo.
Zayn zaśmiał się, jednak ja siedziałam cicho. Przeniosłam spojrzenie na Nialla. Milczeliśmy przez chwilę, kiedy mnie znów zaczęło zalewać poczucie winy. Gdy już chciałam się odezwać, usłyszeliśmy dźwięk otwierania drzwi.  Oboje się odwróciliśmy, a adrenalina w moim ciele podskoczyła, gdy ujrzałam Lily w towarzystwie Harry’ego.
Wstałam natychmiastowo i chwyciłam swoje rzeczy, ruszając do wyjścia. Nie chciałam patrzeć na Stylesa, gdyż rozsadzało mnie od środka. Nie mogłam.
Wyprułam z sali szpitalnej tak szybko jak tylko potrafiłam, nie mówiąc ani słowa. Szybkim tempem przemierzałam korytarz w poszukiwaniu wyjścia. Nie odwróciłam się za siebie ani razu.
Chwilę później już siedziałam w taksówce, która wiozła mnie do domu.
Wiedziałam, że stchórzyłam. Mogłam zachować choć trochę rozsądku czy spokoju i wyjść z godnością. Zamiast tego zachowałam się jak przestraszona dziewczynka. Miałam ochotę strzelić sobie za to w twarz.
Gdy auto zatrzymało się, wręczyłam pieniądze kierowcy i ruszyłam w stronę domu. W momencie w którym chciałam przekroczyć próg, usłyszałam warkot  silnika. Odwróciłam się, chcąc wierzyć, że to tylko sen, jednak się myliłam.
Harry wysiadł z auta i ruszył w moją stronę. Jego wyraz twarzy był zmartwiony i niepewny.
– Nie powinieneś tutaj przyjeżdżać. – napomniałam, chowając się w głębi domu. Dłońmi mocno ściskałam otwarte drzwi.
– Muszę ci coś powiedzieć – zaczął, ale przerwał mu mój ojciec, który już po chwili przysłonił mi widok.
Stanął pomiędzy mną a Harym, a ja nie wyczuwałam niczego dobrego.
Mina Harry’ego diametralnie zmieniła się na wściekłą.
– Trish, na górę. – ojciec wydał z siebie komendę, ale ja nie ruszyłam się z miejsca.
– Pozwól mi z nią porozmawiać. – głos Harry’ego dotarł do moich uszu.
– Na górę! – ojciec krzyknął, na co ja podskoczyłam i udałam się w stronę schodów.
Nie miałam jednak zamiaru zamykać się w pokoju. Musiałam słyszeć ich rozmowę. Musiałam dowiedzieć się, czego chce Harry. Usiadłam na jednym ze schodków z którego oni nie mogli mnie dostrzec. Cóż, przynajmniej ojciec.
– Czego tutaj szukasz, Styles? – cichy, jednak ostry ton opuścił usta mojego ojca.
– Muszę z nią porozmawiać. – zaczął Harry, a ja usłyszałam odgłos krótkiej przepychanki. – Ty nic nie rozumiesz!
– Odpuść sobie. – warknął ojciec. – Masz się trzymać od niej z daleka.
– Nie rozkazuj mi. – Harry widocznie był już naprawdę wkurzony.
Moje nogi ścierpły, a dłonie zaczęły się pocić.
– Posłuchaj mnie – zaczął mój tata – Nie widzisz, że właśnie niszczysz jej życie?  Jesteś i zawsze będziesz potworem.
Na ostatnie słowa moje serce zamarło. Chciałam zbiec do nich i krzyknąć, że to nie prawda, że te słowa były zbyt ostre i nie miał prawa ich użyć. Zanim w jakikolwiek sposób zareagowałam, usłyszałam trzaśniecie drzwiami.
Moje paznokcie wbiły się w dłoń, gdy zacisnęłam pięści. I właśnie w tamtym momencie, zaczęłam zastanawiać się co do cholery robię.


Rozdział nie pojawił się tydzień temu, za co przepraszam :c Byż może 35 uda mi się opublikować w najbliższych dniach, a później już tylko epilog.... Sama nie wiem co mam sądzić o tym rozdziale, wydaje mi się, że go schrzaniłam. A wy co sądzicie? Komentujcie!  
Ily <3

13 komentarzy:

  1. wow.. nie wiem co mam myśleć... ale nie mogę już się doczekać następnego rozdziału itego co zrobi Trish.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie Schrzaniłaś....
    rozdział jest przecudowny <3
    O BOŻE A JAK HARRY CHCIAŁ JEJ POWIEDZIEĆ TO O CZYM WŁAŚNIE MYŚLĘ??????!!!!!!!???
    boże przecież oni ewidentnie się kochają, fakt Harry źle się zachował, no ale,,,,
    PFFF.....nie mogę
    kocham cię kochanie moje <3
    mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i nie przejmuj się, że się trochę spóźniłaś z tym rozdziałem bo warto było czekać.
    KOCHAM CIĘ ZAWSZE....
    AŻ DO KOŃCA SKARBIE <3
    kocham kocham kocham <3 <3 <3 <3 <3
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  3. jfueghsd matko jakie to jest cudowne, czekam na next :*:*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Znowu rycze jezu zalamie sie chyba kiedys to jest takie cudownie boze jak ja nie lubie jej ojca boze chce juz next. @Faza_Bo_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie a rozdzial super :D

    OdpowiedzUsuń
  6. poryczalam sie.....nie lubie juz jej ojca, nie, ja go nie lubie od dawna sorrynotsorry

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale z tego jej ojca huj! Orzesz Kurwa! No to mnie wkurwił i chyba nie tylko mnie ^^ Rozdział cudowny ale to już napewno wiesz po wcześniejszych komentarzach.Blog jest PER-FECT nic dodać nic ująć.Do następnego rozdziału =>

    ~Lenchi♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mogłaś tak to urwać?! Teraz przez połowę mojego czasu będę się zastanawiać co będzie dalej 😄

    OdpowiedzUsuń
  9. Co z unaware lovers (kawalek linku) ?wchodze tam codziennie blagam odpowiedz :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę jestem zaskoczona tym, że ktoś rzeczywiście wciąż czeka na UL. Myślę o tym blogu, jednak nie mam pojęcia kiedy go wznowię.
      Mam w planach zmienić tytuł i zacząć publikować od nowa, ale jeszcze nie wiem kiedy :/
      Być może po zakończeniu 2 części Darkness.
      Pozdrawiam! xx

      Usuń
  10. Jeju następny rozdział!
    Genialny

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku, wpadłam na bloga dzisiaj i dzisiaj przeczytałam wszystkie rozdziały. Cudownie piszesz, cudownie opisujesz emocje, jesteś wielka ! Strasznie podobają mi się opowiadania ze złym Harrym, dlatego cieszę się, że akurat Twoje przeczytałam <3 Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!
    zapraszam do siebie : http://dark-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. on nie jest potworem!!! nie zgadzam się :C >>> zapraszamy do siebie. wystarczy krótki komentarz :C >>> http://justin-dark-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń