sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 19: Garnitur i muszka

Przez kilka minut staliśmy tak po prostu, na środku sali wypełnionej tańczącymi uczniami. Niektórzy wciąż odwracali się, obserwując nas i mogłam przysiąść, że wokół nas zrobiła się dziura w tłumie, tak, jakby wszyscy bali się stać bliżej.
Patrzyłam w zielone oczy chłopaka, które wyrażały złość. Nie wytrzymałam długo i spuściłam wzrok na jego białą koszulę. Dopiero w tamtym momencie dostrzegłam, że jest ubrany w czarny garnitur, a pod szyją zawiązaną ma muszkę. Skąd on w ogóle wiedział o balu?
Miałam świadomość, że to on nie dawał mi znaku życia i to ja powinnam być zła na niego. Jednak, nie wiedzieć czemu czułam się winna, że przyszłam tu z Lukiem.
Harry westchnął ciężko i zacisnął jedną dłoń na moim biodrze, a drugą uniósł mój podbródek, tak, że znów na niego patrzyłam.
– Czemu jesteś zły? – spytałam i w tamtym momencie nie słyszałam już dudniącej muzyki, ani nie widziałam przyglądającym się nam par. Jedyne na czym się skupiałam, to Harry i jego emocje wypisane na twarzy.
– Bo… – zaczął i urwał, by po chwili dokończyć – To ze mną powinnaś tutaj przyjść.
Cóż, gdybyś się szanownie odezwał, to pewnie teraz nie byłoby problemu, przemknęło mi przez myśl.
Już chciałam coś powiedzieć, jednak przerwał mi dotyk miękkich i ciepłych ust na moich wargach. Odwzajemniłam pocałunek, kładąc dłoń na jego karku. Brakowało mi tego i jemu chyba również, ponieważ całował mnie tak zachłannie, jakby to miało być nasze ostatnie spotkanie.
Kiedy się od siebie oderwaliśmy, lekki uśmiech zatańczył na jego wargach.
– Zatańcz ze mną – powiedział stanowczo, chwytając moją dłoń.
Kiwnęłam głową i nie mogłam powstrzymać głupkowatego uśmiechu. Harry okręcił mnie wokół własnej osi, by po chwili z powrotem przyciągnąć do siebie. Jego dłonie spoczywały splecione u dołu moich pleców, a moje na jego szyi. Tańczyliśmy wolno, kompletnie nie przejmując się szybką muzyką lecącą w tle. Musieliśmy wyglądać, dziwnie, ale tak naprawdę mało mnie do obchodziło.
– Co stało ci się w wargę? – spytałam, utrzymując swój wzrok na jego oczach.
Pytanie było na swój sposób głupie, bo oczywiste było to, że nie rozciął jej sobie czesząc włosy.
– Nic takiego – wzruszył ramionami, a jego wzrok na powrót spoważniał.
– Harry… – powiedziałam ostrożnie, nie chcąc go rozzłościć. – Co stało ci się w wargę?
Wywrócił oczami i delikatnie pocałował moje czoło.
– Spotkałem kilku gości, którym trzeba było pokazać, gdzie jest ich miejsce – powiedział, a adrenalina w moich żyłach automatycznie podskoczyła.
Nie miałam odwagi zapytać o nic więcej i nie chciałam wiedzieć niczego więcej. Ważne było to, że wyszedł bez szwanku, no cóż, pomijając rozciętą wargę.
– Wzbudzamy niezłe zainteresowanie – Harry zaśmiał się cicho, opierając swój podbródek o moją głowę.
Obejrzałam się w prawo i dostrzegłam kilka osób, które patrzyły na mnie nachalnie. Odwróciłam wzrok i oparłam czoło o klatkę piersiową Harry’ego, obejmując go rękoma w pasie.
– Czemu zniknąłeś? – pytanie wyleciało z moich ust, zanim zdążyłam się potrzymać.
Zacisnął uścisk na moich plecach, przez co teraz pomiędzy naszymi ciałami nie udałoby się wcisnąć nawet kartki papieru.
– Musiałem przemyśleć kilka spraw. – powiedział tonem, który zdawał się mówić sam za siebie, że nie ma zamiaru powiedzieć nic głębszego. Widać to jeszcze nie pora, bym poznała kim jest Gemma.
– Rozumiem – uśmiechnęłam się, choć wiedziałam, że tego nie widzi – Cieszę się, że już jesteś.
Zaśmiał się lekko, na co się speszyłam. Zdawałam sobie sprawę, że być może właśnie okazuję swoją słabość i przyznaję się do czegoś, do czego nie chciałam. Jednak ta gra zaczęła mnie już przerastać, powoli ale skutecznie. Kim tak właściwie jest dla  mnie Harry Styles?
– Ja też się cieszę – usłyszałam mruknięcie, choć wcale nie spodziewałam się odpowiedzi.
Kołysaliśmy się jeszcze chwilę, kiedy poczułam jak jego palce rysują nieznane mi wzory na moich plecach, powodując ciarki. Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej, sama nie wiem dlaczego. W jednej chwili napadł mnie lęk, lęk przed czymś, czego nie mogłam pojąć. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądać moje życie za miesiąc, rok. To nagłe zniknięcie Harry’ego dało mi do myślenia, a to, że cieszę się z jego powrotu tym bardziej.
– O czym myślisz? – pytanie Harry’ego wyrwało mnie z przemyśleń.
Odsunęłam się od niego delikatnie, tak by móc spojrzeć w jego oczy.
– Ja…
– Trish! – piskliwi i dobrze znajomy mi głos, przebił się przez muzykę tym samym przerywając mi.
Oboje z Harrym odwróciliśmy się, patrząc na wysoką blondynkę, która świdrowała nas wzrokiem. Emily Walker. Dziewczyna, której urody mogła jej pozazdrościć niejedna nastolatka. Moja była koleżanka, z którą kumplowałam się tylko ze względu na rodziców. Playboy w wersji damskiej, któremu na dniach otwartych przypadł do gusty Harry.
Teraz stała przede mną i uśmiechała się, wypinając swój biust do przodu.
– Właśnie zastanawiałam się, czy gdzieś tu cię znajdę – zachichotała, a ja uśmiechnęła się krzywo.
Następnie jej wzrok padł na Harry’ego.
– Nie wiedziałam, że jesteście razem? – mogłam wyczuć lekkie podirytowanie w jej głosie, które stanowczo za bardzo mnie ucieszyło.
No, ale tak właściwie, jak powinnam jej dopowiedzieć, skoro nawet sama nie wiem czy jesteśmy razem?
– My nie… – chciałam zaprzeczyć, jednak Harry uszczypnął mnie w pośladek, co nie uszło uwadze Emily.
– No cóż, teraz już wiesz – posłał jej jeden z tych uśmiechów, które znaczą coś w stylu  „Idź już zanim sam cię zmuszę”
– Taa… – chrząknęła i uśmiechnęła się – Miłej zabawy, w takim razie. – po tych słowach odeszła, a ja wywróciłam oczami,
Cały czas zapominałam, jak bardzo jest ona irytująca. Kiedy tak myślałam, nie wiedziałam jak mogłam znosić ją w dzieciństwie. Cóż, to była obustronnie fałszywa przyjaźń.
Harry wyglądał na również lekko podirytowanego jej wtargnięciem, do naszej chwili. Nagle olśniło mnie, to co powiedział, a moje serce przyspieszyło bicia. Stwierdził to, by się odczepiła, czy naprawdę tak uważa?
On, jakby czytając mi w myślach uśmiechnął się nonszalancko i nachylił, tak, że jego oddech muskał płatek mojego ucha.
– Jesteś moja.
Nie minęła chwila, a złożył na moich ustach delikatny pocałunek, który ja odwzajemniłam.
W tamtym momencie, jego słowa wzbudziły we mnie dziwnie przyjemne uczucie. Tak niechciane, a jednocześnie pożądane.

*

Siedząc w aucie Harry’ego, który stwierdził, że podwiezie mnie pod dom, czułam ogarniające mnie zmęczenie. Nie wiedziałam która jest godzina, ale byłam pewna jednego. Moje nogi jeszcze nigdy tak nie bolały.
– Tak właściwie – zaczęłam po kolejnym ziewnięciu – Skąd wiedziałeś o balu?
Harry, jakby czekając na to pytanie uśmiechnął się.
– Elly jest naprawdę pomocna – powiedział, parkując auto na podjeździe pod moim domem. – Kiedy wróciłem do miasta, myślałem, że znajdę cię w pracy. No i natknąłem się na nią, a ona sama z siebie powiedziała mi o balu.
No tak, gadatliwa Elly, zaśmiałam się w myślach.
Uśmiech wciąż majaczył na jego ustach, kiedy wysiadł z auta i obszedł go, otwierając drzwi od mojej strony. Chwyciłam jego dłoń, którą wystawił, by pomóc mi wysiąść.
Spojrzałam w stronę domu i stwierdziłam, że tata musi być w środku, bo światła w kuchni były zapalone.
Harry niespodziewanie wpił się w moje usta, przez co oparłam się plecami o jego auto. Trwaliśmy w pocałunku chwilę, lub dwie i choć bałam się reakcji ojca, to nie chciałam niszczyć tej chwili.
– Zjedz ze mną jutro śniadanie – powiedział, zaskakując mnie.
Spojrzałam na niego z powagą, z początku myśląc, że sobie żartuje. Jednak widząc jego powagę uśmiechnęłam się.
– Dobrze.
Harry wydał się zadowolony z mojej odpowiedzi.
Ostatni raz musnął moje usta, po czym otworzył drzwi samochodu od strony kierowcy i wsiadł do auta, by po chwili odjechać, zostawiając mnie samą.
Nim ruszyłam w stronę domu, zdjęłam jeszcze swoje szpilki, z ulgą czując twardy asfalt pod swoimi stopami. Kiedy otworzyłam drzwi wejściowe, miałam jeszcze nadzieję, że uda mi się przejść niepostrzeżoną, jednak mi to nie wyszło. Drogę zagrodziła mi sylwetka mojego rodziciela, na którego twarzy malowała się wściekłość pomieszana ze zmartwieniem.
– Nawet nie próbuj – powiedziałam, zanim on zdążył się odezwać – Jeśli masz zamiar prawić mi kazanie o szczerości i tym, że nie powinnam się z nim, z nimi zadawać, to sobie oszczędź. Najpierw sam zdobądź się na odrobinę szczerości.
Rozzłościłam go, było to widać, jednak chciałam postawić na swoim i to zrobiłam.
– Nie wiesz, jaki on jest naprawdę – warknął przez zęby. – Jeśli byś wiedziała, już dawno dałabyś sobie z nim spokój!
– To jest Harry Styles! – krzyknęłam, czując jak łzy napływają mi do oczu – Chłopak, który mnie porwał i irytował. Chłopak, który ma swoje tajemnice i nieciekawą przeszłość. Chłopak, który mnie chroni. Chłopak, którego wnętrze jest pochłonięte przez ciemność, ale nie raz ukazał również swoją dobrą stronę! I może nie wiem o nim wszystkiego, ale jak na razie jest przy mnie, a ja jestem przy nim. – zakończyłam swoją wypowiedź i zorientowałam się, że kilka łez spłynęło po moich policzkach.
– Twoja matka…
– Nie mieszaj jej do tego! – czułam wzrastającą irytację, jak on mógł? W tamtym momencie nie panowałam już nad łzami spływającymi z moich oczu.
Wyminęłam go i wbiegłam po schodach, chcąc jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju.
– Kiedyś dowiesz się całej prawdy Trish! – krzyknął za mną – I będziesz żałować, że teraz mnie nie posłuchałaś.

*

DA DA DA DAM O.O

Kochani, kolejny rozdział opublikowany, a ja po raz kolejny straszliwie dziękuję Wam za komentarze!
Kiedy kilka tygodni temu, miałam dwumiesięczną przerwę w pisaniu Darkness, bez żadnego uprzedzenia, wiele osób przestało czytać to opowiadanie. Dlatego, z całego serca chciałabym podziękować tym, którzy wytrwali aż do teraz C: Jesteście najlepsi!
Dla ciekawskich; mam już na czterech stronach A4 rozpisany cały przebieg dalszych rozdziałów Darkness, który jest cały pokreślony, no, ale ważne że ja mogę się doczytać xD W każdym razie… Rozdziałów będzie około 30/35 nie licząc epilogu :) Natomiast w planach mam kolejną część (a nawet dwie!) i mam nadzieję, że się z tego cieszycie, bo ja tak :D
Do następnego!

 ILSM xx

Tag #DarknessFF

16 komentarzy:

  1. Booooskieeee
    Chce juz next :)
    Oczywiście ze sie cieszę z następnych czesci
    Kocham xx
    @Faza_Bo_Hazza

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział jak każdy inny z tego opowiadania <333
    Kocham je i kocham to jak piszesz.
    Opowiadanie znalazłam dopiero dzisiaj i już wszystko nadrobiłam i mogę Ci obiecać że wytrwam z Tobą do końca. Z niecierpliwością czekam na next.
    Trzymaj się <333 :-***
    @bvbcarolinebvb

    OdpowiedzUsuń
  3. Omomomomommmm !!!!!!!!!!! OMG !!!!!!!!! to jest swietne !!!!!!!!!!! matko ja chce już next... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3333333333333333333333333333 / Atka :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jupi! Harry przyszedł na bal! I to w garniaku :D! No no no się chłopaczyna postarał :D
    Jeśli ojciec Trish chce trzymać ją z dala od Harry'ego to powinien jej powiedzieć całą prawdę i niczego nie ukrywać. Wtedy ona mogłaby zadecydować co chce zrobić. No, ale wtedy nie byłoby opowiadania prawda :D? No właśnie :D
    Dlatego czekam na dalszy rozwój wydarzeń :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski...jak zawsze-roxi:)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny ! :D oby tak dalej :D
    do next <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super że jest kolejny rozdział który jest świetny :)
    @SexyKociak_xo

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam too :) cieszę się, że zaczęłam czytać to opowiadanie jak już wróciłaś na bloga, bo rozdziały dodajesz regularnie, dzięki czemu wiem, co będzie dalej :D jestem ciekawa, co będzie dalej, jaki naprawdę jest Harry i dlaczego jest z nią... :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak szczerze to przez tą przerwę nie pamiętam o co chodzi w tym opowiadaniu:/ muszę przeczytać jeszcze raz

    OdpowiedzUsuń
  10. tak cholernie sie ciesze
    kocham cie i to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże czemu Harry jest taki słodki *-*
    Cudowny rozdział :3
    Kocham i zapraszam do sb, Ola :$

    OdpowiedzUsuń
  12. Koooocham to! Przy okazji zostawiam link do swojego bloga
    http://never-be-well.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. O jejku,,, tego, to się chyba nikt nie spodziewał. Wraz z siostrą byłyśmy w nie małym szoku czytając ten rozdział. pamiętamy go bardzo dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń