wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 14: Wypadek


Gdy samochody ruszyły, od razu na przód wynurzył się ten należący do Dylana. Harry i Zayn jechali równo z niebieskim wozem, którego kompletnie nie kojarzyłam. Za nimi, dwa inne auta, prawie się ze sobą zderzały.
Tłum ludzi, wrzeszcząc ruszył na linię mety, a Lily, ciągnąc mnie za rękę, zaczęła iść w zupełnie innym kierunku.
– Gdzie idziemy? – spytałam, gdy weszłyśmy do środka jednego z budynków.
Był on wysoki, jednak o dziwo nie należał do tych wypełnionych biurami. Musiała to być stara fabryka, lub inne dawno już opuszczone miejsce.
– Oglądać wyścig – uśmiechnęła się.
Dzięki, o dziwo działającej, windzie już po chwili znalazłyśmy się na szczycie budynku. Podłoga piszczała pod moimi stopami, jednak ja nie byłam skupiona na tym. Wiatr owiał moje ramiona, przez co lekko zadrżałam. Byłyśmy wysoko, naprawdę wysoko. Niepewnie podeszłam do barierki i spojrzałam w dół, a przed oczami mignęły mi samochody, ścigające się.
Światła Londyńskich obrzeży dawały niesamowity widok, wręcz łudzący.
– Harry jest pierwszy – powiedziała Lily, skupiona. – Za nim Zayn i Percy – mogłam wyczuć ekscytacje w jej głosie, gdy wypowiadała imię mulata.
Jednak krew w żyłam zmroziło mi drugie imię.
– Percy tu jest? – spytałam lekko wystraszona.
Ostatni raz widziałam go na imprezie, kiedy dobierał się do mnie, jak to przystało na dupka.
– Ta – widać było, że nawet Lily nie pała do niego pozytywnymi uczuciami. – Chodź – powiedziała, gdy auta oddaliły się tak, że nie mogłyśmy ich już obserwować.
Okazało się, że budynek, na którego szczycie byłyśmy, znajdował się bardzo blisko kolejnego. Lily przekroczyła barierkę i już po chwili znajdowała się na dachu innego wieżowca. Następnie nie czekając na mnie ruszyła prosto, by po chwili przejść przez kolejną barierkę.
Widząc jak szybko przeskakuję z budynku na budynek, przeraziłam się. Jednak wiedziałam, że nie mogę zostać w tym miejscu. Musiałam zobaczyć koniec wyścigu, choć w głębi duszy wiedziałam, że to Harry zapewne wygra. Był zbyt pewny siebie, gdy wsiadał do auta.
Niepewnie przekroczyłam zardzewiałą barierkę. Trzymając się jej spoconymi dłońmi, spojrzałam w dół. Szczelina, która oddzielała budynki była większa niż mi się wydawało. Grawitacja wprost ciążyła na moich barkach.
Starając się uspokoić wysunęłam jedną rękę do przodu i złapałam się drugiej barierki. Następnie po prostu skoczyłam i ku mojemu szczęściu wylądowałam po drugiej stronie.
Niestety gdy uradowana stanęłam pewnie na dachu, spostrzegłam, że Lily gdzieś zniknęła. Ruszyłam więc w kierunku, gdzie ostatni raz ją widziałam. Przejście prze kolejne barierki zajęło mi trochę czasu, jednak powoli nabierałam prędkości.
– Trish! – usłyszałam roześmiany głos Lily, dla której najwyraźniej zabawne było moje nieudolne przechodzenie po dachach.
Wychyliłam się i zobaczyłam ją stojącą na ulicy. Spostrzegłam drabinę, równie zardzewiałą jak barierki. Już wyobrażałam sobie, jak spadam z takiej wysokości. Ciekawe czy Harry przyszedłby na mój pogrzeb, przemknęło mi głupio przez myśl, zanim zaczęłam powoli schodzić.
Gdy już znalazłam się na dole, Lily chwyciła mnie za rękę i razem ruszyłyśmy w kierunku tłumu ludzi, czekających przy mecie.
– Następnym razem wolę iść dołem – powiedziałam, a Lily uśmiechnęła się.
– Następnym razem? – jej uśmiech pogłębił się, gdy nieśmiało wzruszyłam ramionami.
 Usłyszałam warkot silników, który stawał się coraz to głośniejszy. Tłum szalał, a już po chwili zza zakrętu wyłoniło się auto Harry’ego. Pisk opon zaczął drażnić moje uszy, jednak byłam zbyt podekscytowana, by się tym szczególnie przejmować. Harry przeciął linię mety, a wśród tłumu rozległy się gwizdy i okrzyki zadowolenia, jak i te ciche pomruki, niezadowolonych osób, które zapewne przegrały zakład.
Lily uniosła dłonie do góry i również zaczęła krzyczeć, na co ja zaśmiałam się lekko. Auto Harry’ego zatrzymało się, a on sam wysiadł z wielkim uśmiechem na twarzy, odgarniając swoje niesforne loki. Tłum otoczył go i różni ludzie zaczęli mu gratulować.
Jednak wyścig się nie skończył.
Ruszyłam w stronę Harry’ego, zostawiając Lily gdzieś za sobą, a gdy tylko do niego dotarłam dwa samochody wystrzeliły zza rogu. Percy i Zayn. Widać było, że ich walka o drugie miejsce nie jest czysta. Auto Zayna jechało w miarę prosto, lekko wyprzedzając Percy’ego, jednak ten co chwila uderzał w bok samochodu mulata.
Iskry unosiły się w powietrzu. Auto Percy’ego po raz kolejny uderzyło swoim bokiem, ale tym razem Zayn wpadł w poślizg. Wszyscy gapie nagle ucichli, obserwując jak samochód Zayna zatacza kółka, a po chwili rozbija się o ceglaną ścianę.
Mimo wypadku, Percy nie zatrzymał się. Wręcz przeciwnie – przyspieszył, po chwili docierając do mety.
Ludzie nie gratulowali mu, tylko od razu rzucili się na pomoc Malikowi. Gdzieś w tłumie mignęła mi postać Lily, której głos jako jedyny rozróżniałam.
Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, Harry ruszył wściekły w stronę Percy’ego. Jego oczy pociemniały, a pięści trzymał zaciśnięte.
– Pojebało cię?! – usłyszałam krzyk Harry’ego, który szturchnął Percy’ego tak, że ten uderzył plecami o swój samochód.
– Tu panują inne zasady – Percy uniósł dłonie, by go trochę uspokoić, jednak na nic to się nie zdało.
Widząc postawę i minę Harry’ego wiedziałam, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Podbiegłam do nich z pustką w głowie, musiałam jakoś załagodzić sytuację.
– Harry… – zaczęłam cicho, jednak widząc jego wściekły wzrok zabrakło mi słów.
– Jesteś niedojebany Cavanag! – Styles po raz kolejny go szturchnął, a tym razem Percy mu oddał.
– Nie dotykaj mnie – warknął Percy, a po chwili jego wzrok skupił się na mnie.
Przełknęłam ślinę zdenerwowana, a gdy na jego twarzy pojawił się ten obleśny uśmiech ugięły się pode mną nogi.
– Nie waż się na nią patrzeć kutasie – po tych słowach Harry wymierzył mu Percy’emu siarczysty cios w policzek.
– Widzę, że znalazłeś sobie nową lalkę do zabaw – zaśmiał się Cavanag, a Harry warknął jak jakieś zwierzę i rzucił się na niego.
Już po chwili obaj wylądowali na ziemi. Harry siedział na brunecie i okładał go pięściami.
– Harry! – krzyknęłam, próbując wyrwać go z tego transu, jednak nie słuchał.
Uklękłam przy nim i chwyciłam jego ramię, mimo, że tak bardzo cieszył minie widok obolałego Percy’ego. Ku mojemu przerażeniu Harry chwycił za moją dłoń wściekły i strącił ją ze swojego ramienia.
– Harry opanuj się – powiedziałam uspokajającym tonem, a jego ciosy zelżały. – Zayn cię teraz potrzebuje, nie trać czasu na tego idiotę.
Odetchnęłam cicho, gdy zaprzestał swoich ciosów. Odważyłam się chwycić delikatnie jego dłoń, po czym powoli wstałam, ciągnąc go za sobą. Bałam się zrobić jakikolwiek gwałtowny ruch. On wciąż wpatrzony w ciało Percy’ego oddychał szybko. Był spięty i rozdrażniony. Nie panował nad swoim gniewem, więc nie byłam pewna,  czy nie będzie chciał wyżyć się na mnie.
Wolną dłoń położyłam na jego policzku, a on spojrzał na mnie. Miałam wrażenie, że powoli się uspokaja, więc speszona spuściłam dłoń. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie. On ścisnął moją dłoń, splatając nasze palce, przez co moje serce przyspieszyło bicia.
Na moment zapomniałam o Percym i Zaynie. Jednak już po chwili ocknęłam się i wyrwałam dłoń z uścisku Stylesa. Lekko zirytowało mnie to, co zaszło, a jeszcze bardziej byłam zła na siebie za to, że podobało mi się to, jak moja dłoń jest zamknięta w jego.
Minęłam Harry’ego ruszając w stronę Zayna, którego zdążyli już wyciągnąć z totalnie zniszczonego auta. Przy głowie mulata klęczała Lily. Gdy podeszłam bliżej ku mojej uldze okazało się, że Zaynowi nie stało się nic poważnego. Był podrapany i lekko zakrwawiony, jednak uśmiechał się lekko i coś mówił.
– Wszystko dobrze? – spytałam, a Lily popatrzyła na mnie ze łzami w oczach, jednak uśmiechnęła się kiwając głową.
Harry poklepał Zayna po ramieniu i zagłębił się z nim w konwersację, podczas gdy ja wstałam i odeszłam kawałek, by odetchnąć. Moje serce waliło, chcąc wyrwać się z piersi, a ja sama drżałam z zimna i zdezorientowania.
Zawsze będąc z Harrym dzieje się coś dziwnego i gwałtownego. Jest niebezpieczny. Wszystko dookoła niego jest niebezpieczne. A ja tkwię w tym wszystkim, zagłębiając się w coś, co nigdy nie powinno mnie spotkać.
Moje rozmyślanie przerwało ciepłe uczucie na ramionach. Odwróciłam się i zobaczyłam Harry’ego, który opatula mnie swoją skórzaną kurtką.
– Dzięki – wydusiłam z siebie.
Harry stanął obok mnie, chowając swoje, zaczerwienione na kostkach, dłonie do kieszeni czarnych spodni. Odchylił głowę, patrząc na rozgwieżdżone niebo i oddychając równomiernie. Wydał mi się zamyślony, a nostalgiczny nastrój unosił się dookoła niego. Chciałam wtedy wejść do jego głowy, poznać myśli i zbadać każdy ich centymetr. Ale zamiast tego mogłam się tylko odezwać.
– Wszystko w porządku?- spytałam cicho.
Harry wyrwany z transu spuścił głowę i spojrzał na mnie. Kiwnął głową i prychnął cicho, jakby zadane przeze mnie pytanie było niepotrzebne i głupie, jakby ludzie nigdy się o niego nie martwili i nigdy nie mieli martwić.
– Gratuluję wygranej – napomniałam.
Uśmiechnął się na wspomnienie o wyścigach, po czym wyciągnął z kieszeni moją bransoletkę.
– Zatrzymam ją – powiedział – A następnym razem jedziesz ze mną.
Zaśmiałam się sarkastycznie.
– Nie ma mowy – pokręciłam głową.
– Jeszcze zobaczysz – powiedział pewnie, a ja uniosłam brwi.
Nastała cisza, przerywana przez rozmowy dochodzące ze strony tłumu. Wszyscy powoli zbierali się do domów, lub zapewne na jakąś imprezę. Lily i Zayn gdzieś zniknęli, jednak wiedziałam, że sobie poradzą. Z dzisiejszego wypadku gorzej wyszedł Percy niż mulat.
Co jakiś  czas ktoś zaczepiał Harry’ego gratulując mu wygranej i zapraszając gdzieś na wieczór. Jednak on odmawiał i żegnał się z nimi jak z najlepszymi kumplami.
Przypomniałam sobie sytuację, gdy pierwszy raz go spotkałam. Wszedł do piwnicy, w której pilnował mnie Niall i miałam wrażenie, że wszyscy się go boją. A teraz? Teraz wydaje się być taki społeczny i otwarty.
Nie łączy pracy z życiem prywatnym? Bo w końcu porwanie mnie, to była praca, zadanie do wykonania czyż nie? A teraz stoimy obok siebie jak starzy znajomi.
– To jak, gotowa? – spytał po chwili, a ja zmarszczyłam brwi nie rozumiejąc o co mu chodzi.
– Na co?
– Na dzień spędzony ze mną – uśmiechnął się tryumfalnie – Jest już po północy. Dzień się rozpoczął.
Otworzyłam usta w niedowierzaniu. Więc taki był haczyk. Z początku ogarnęła mnie złość, ale już po chwili mimowolnie uśmiechnęłam się i westchnęłam.
– Jesteś nienormalny – zaśmiałam się, a on wzruszył ramionami. Mogłam przysiądz, że przez jego twarz przebiegł cień uśmiechu.
– Niech ci będzie, a teraz chodź. – chwycił moją dłoń, ściskając ją delikatnie i ruszył w stronę swojego auta.
Tym razem jej nie wyrwałam. Postanowiłam delektować się tym ciepłym uczuciem, bo w końcu nikt mi nie zabroni.

Dzień doberek :D
Sama nie wiem od czego zacząć… Siedzę w nowym domu, w pokoju bez mebli (bo mają dojechać dopiero dzisiaj), ale to Was chyba nie interesuję xD Więc pominę te akapity w których rozpisuję się na temat „Z życia Yokity” :P
Rozdział pisało mi się bardzo lekko i szybko. Dlatego też, nie jestem pewna co o nim sądzić. Z jednej strony jestem zadowolona, a z drugiej sądzę, że mogłabym go napisać lepiej. Jednak biorąc pod uwagę to, że mam już pomysł na 15, skupię się na nim.
A wy, co sądzicie?
W ogóle, to straszliwie dziękuję komentarze!!! *o* Moje serducho rozpływa się, jak tylko czytam Wasze miłe słowa ♥
I wiem, że wspominam o tym pod każdym rozdziałem, ale kocham Was i jesteście najlepsi ♥

Tag #DarknessFF

17 komentarzy:

  1. omg dzis natknelam sie na tego bloga rano haha i czytalam go w kosciele bo mam rekolekcje lol a kolega obok "slabo widac, pokaz" haha swietny rozdzial. pozostaje stala czytelniczka - przysiegam - pozostawiajac moj pierwszy i ostatni komentarz tutaj:) dodaje do zakladek, powodzenia w pisaniu x

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahaahaahaaha!! xd znaczy ojej biedny Zayn :D czekam na dzień, czekam na dzień i na pytania :)) kocham <3 i czekam na obiecaną w pewnym charakterze 15 :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję!Poprawiłaś mi nastrój...Czekam na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj znalazłam tego bloga,już wieczorem i muszę ci napisać,że jest naprawdę cudny.Z każdym rozdziałem spoglądałam ile jeszcze mi ich zostało i prosiłam,żeby się nie skończyły,są jak trans,wciągają i to strasznie.A więc przeczytała jak do tej pory wszystkie rozdziały twojego uzależniającego i nałogowego opowiadania i dziękuje,że tak umiliłaś mi ten czas :) Mam ogromną nadzieję,na szybkie nn,bo cały dzień Trish z Harrym,będzie pewnie czymś niesamowitym (z resztą jak wszystko tutaj),Proszę o szybki następny rozdział,pozdrawiam,dodaje do obserwowanych,będę już komentować pod każdym nowym nn i DZIĘKUJE ZA TO DZIEŁO! haha Pozdrawiam Emila :* ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Hura wygrał nim było co do wątpliwości kurde chciałabym być na miejscu Trish szczególnie wtedy kiedy mówił że następny raz jedzie z nim jak ona nie chce to ja chętnie a tem haczyk Harry'ego kurde cwana bestia :)
    Czekam na 15 i ten ich dzień :)
    @SezyKociak_xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U zrobiłam literowke w nicku powinno być @SexyKociak_xo

      Usuń
  6. Niesamowity <3 bardzo fajnie się go czytało :d <3

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny rozdział, uwielbiam twoje ff ♡ jednoz najlepszych
    @zuzabat

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja droga rozdział jest wspaniały <3 Jeżeli można to mnie ciekawi to że jesteś w nowy domku jeżeli można chciałabym wiedzieć gdzie ułożyłaś meble xD Co do rozdziału nie wygląda na to że pisano go szybko jest perfekcyjny <3 Nie mogę doczekać się co Harry wymyśli <3 Jakież to boskie jak zobaczyłam tytuł "Wypadek" myślałam że coś stanie się Harry'emu ale stało się Zayn'owi ale na szczęście nie są to duże obrażenia :) Pozdrawiam xx. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału Justyna W.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział *.* Nie mogę się doczekać kolejnego <333

    OdpowiedzUsuń
  10. Zmiana domu? Cudnie ;)

    Rozdział jest w porządku. A Harry jak zawsze szalony i pogmatwany. Randka po północy? Czemu nie :P

    OdpowiedzUsuń