poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 11: Furia


Nie mogłam uwierzyć, w to co widzę. Harry i Niall tak po prostu stali w progu mojego domu. Miałam mieszane uczucia. Pierwsze co chciałam zrobić to wyrzucić ich i wrócić z Blazem do oglądania filmów. Jednak później zaczęło ciekawić mnie co tutaj robią. Bo raczej nie przyszli na kolacje.
– Co tu robicie? – spytałam, dość niegrzecznie.
Zamiast odpowiedzieć na moje pytanie, Harry podszedł do mnie i brutalnie chwycił za nadgarstek, unosząc go do góry.
– Powinnaś to opatrzyć – mruknął, a ja poczułam się winna, choć przecież nic nie zrobiłam.
Dopiero po chwili zorientowałam się co ma na myśli. Po rozciętym palcu stróżką spływała krew. Oprzytomniałam i wyrwałam dłoń z jego uścisku, a ból powrócił.
– Ty – Harry wskazał głową na Blaze’a – Idź przynieś apteczkę. – rozkazał.
Po raz kolejny miałam ochotę uderzyć go w twarz. Jak śmiał, tak po prostu rozkazywać mojemu przyjacielowi?!
Blaze mruknął coś pod nosem, ale ruszył na górę, zostawiając mnie samą z chłopcami.
– Przepraszamy za najście – powiedział Niall, uśmiechając się lekko.
Przynajmniej on zachował jakieś maniery.
Sięgnęłam do włącznika światła, by móc zobaczyć ich w całej okazałości. Musiałam przekonać się, czy przypadkiem nie mają przy sobie broni. Gdy zrobiło się jaśniej, pierwsze co dostrzegłam to rozcięcie na wardze Harry’ego i ślady zadrapania na jego lewym policzku. Niall wyglądał lepiej, choć jego biała koszulka była ubłocona.
– Co tu robicie? – powtórzyłam, jednak tym razem bardziej miękkim tonem głosu.
– Potrzebujemy twojej pomocy – zaczął Niall, jednak Harry natychmiastowo mu przerwał.
– Auto – powiedział, a jego zielone spojrzenie przeszyło mnie na wylot.
– Słucham? – spytałam, kręcąc głową.
Wparowali do mojego domu niczym się nie przejmując i żądają auta? Przecież ja nawet nie mam prawa jazdy! Poza tym, nawet gdybym miała własny samochód to i tak nie oddałabym kluczyków w ręce Stylesa.
– Twój tata chodzi do pracy na nogach – warknął Harry, który zdawał się tracić cierpliwość.
–  Skąd to wiesz? – spytałam unosząc brwi.
Przypomniała mi się rozmowa z Niallem na temat „sposobów” Harry’ego. Prychnęłam pod nosem.
– Przestań pierdolić – uniósł głos – I daj te gówniane kluczyki.
Niall  stanął pomiędzy nami, uśmiechając się niemrawo. Dobrze, że to zrobił, ponieważ tym razem mi kończyła się cierpliwość.
– Harry chce tylko spytać, czy mogłabyś pożyć nam auto twojego taty – powiedział spokojnie blondyn, jednak w jego głosie można było wyczuć nutkę paniki.
– Po co? – spytałam, przenosząc spojrzenie na Harry’ego.
– Musimy załatwić pewną sprawę – wymamrotał zirytowany, zapewne tym, że ktoś miesza się w jego sprawy.
– Oddamy je jeszcze dzisiaj – powiedział Niall z błagającym wyrazem twarzy.
Zrezygnowana sięgnęłam po kluczyki, leżące na komodzie. Co innego mogłam zrobić? Gdybym się nie zgodziła, Harry zapewne wziąłby kluczyki siłą.
Zanim zrobiłam cokolwiek innego, Blaze pojawił się obok mojego boku, trzymając w dłoniach apteczkę. Uśmiechnęłam się do niego, dziękując tym samym.
– Dam wam auto, pod warunkiem, że mogę jechać z wami – zwróciłam się do Harry’ego i Nialla.
Reakcja zielonookiego była do przewidzenia. Zaśmiał się sarkastycznie utrzymując swój wzrok na mnie, a zanim zaczął mówić, wyrwał apteczkę z rąk Blaze’a.
Schowałam kluczyki do tylnej kieszeni spodni, tak by nie mógł ich dostać. Nie ma nic za darmo, Styles.
Podszedł do mnie i chwytając za ramię zaprowadził do kuchni. Położył apteczkę na stole i otworzył ją wyjmując bandaż, wodę utlenioną i gazę.
– Nie ma mowy, żebyś jechała – mruczał, otwierając opakowanie z bandażem.
Gdy już chciałam odpowiedzieć, on bez skrupułów zaczął kroplić wodą utlenioną na ranę. Krzyknęłam, a następnie zacisnęłam zęby w bólu.
– W takim razie nie dostaniesz auta – wymamrotałam, wciąż czując okropne pieczenie w palcu.
Spojrzał na mnie wkurzony i przyłożył gazę do rany, przyciskając ją niepotrzebnie. Zły Harry, próbujący opatrzyć ranę to nic dobrego.
– Nie wiesz w co się wpakujesz – mówił obwijając bandaż wokół palca.
– Uwierz mi – zaczęłam, starając się ignorować tępy ból – Doskonale wiem, że idąc gdziekolwiek z tobą, wpakuję się w niezłe kłopoty.
Harry nieudolnie starał się ukryć uśmiech. Westchnął pod nosem, a gdy skończył bawić się w pielęgniarkę, spojrzał na mnie marszcząc brwi.
– W takim razie czemu sama chcesz pakować się w gówno? – spytał, a ja spojrzałam na opatrzony palec. Harry musiał mieć wprawę w takich rzeczach.
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Sama zaczęłam się zastanawiać, nad tym co powiedział. Byłam świadoma, że nie potrzebują auta, by odwiedzić kolegów. Byłam świadoma, tego, że Harry niesie za sobą kłopoty. Wiec czemu sama chciałam się w nie pakować?
– Ironia losu – odpowiedziałam.
– Harry nie mamy czasu – Niall wszedł do kuchni, a zaraz za nim pojawił się Blaze.
– Trish jedzie z nami – powiedział Harry, zaskakując nie tylko mnie, ale również Nialla i Blaze’a.
– Harry… – zaczął Niall, jednak ten go już nie słuchał.
Wyminął go, trzymając mnie za nadgarstek zdrowej dłoni.
– Taa… – mruknął Blaze.
Wyrwałam rękę z uścisku Harry’ego, zatrzymując się.
– Blaze, przepraszam – powiedziałam, czując się winna –  Dokończymy nasz wieczór kiedy indziej, dobrze?
Blaze skinął głową i uśmiechnął się krzywo. Wiedziałam, że poczuł się odrzucony, jednak nie miałam zamiaru zmienić decyzji. Przyjaciel pożegnał się ze mną i posyłając gniewne spojrzenie w stronę Harry’ego na nogach udał się w stronę swojego domu.
Niedługo po nim, z domu wyszłam ja wraz z dwoma chłopakami, którzy czekali, aż zamknę drzwi frontowe. Samochód taty, stał w garażu, do którego szybko się dostaliśmy. Wyjęłam kluczyki i rzuciłam je w stronę Harry’ego, który z idealnym wyczuciem złapał je w powietrzu.
Zajęłam tylne miejsce, a chłopcy usiedli z przodu.
W tamtym momencie, gdy Harry włączył silnik i wjechał na główną ulicę, zaczęłam zastanawiać się nad swoją głupotą. Czy jakakolwiek inna dziewczyna, która została porwana z własnej woli wpakowałaby się w coś ze swoimi porywaczami? Najśmieszniejsze było to, że nawet nie wiedziałam gdzie jedziemy. Adrenalina w moich żyłach zaczynała szaleć, a moje przemyślenia przerwał Harry.
– Masz siedzieć cicho i nawet nie próbować podejmować pochopnych decyzji – powiedział Harry, gwałtownie skręcają w boczną uliczkę. – Stój za mną i się nie wychylaj. Masz mnie słuchać, jasne? Jak powiem, żebyś uciekała, to tak właśnie zrobisz.
Mowa Harry’ego dosłownie mnie wystraszyła. Jednak szybko pokiwałam głową.
– Nie lepiej, żeby została w aucie? – zaproponował Niall.
– A jeśli z tym stanie się, to co z twoim samochodem? – retorycznie zapytał Harry.
Nawet nie chciałam myśleć, co mogło stać się z ich wozem.
Nastała cisza, przerywana tylko dźwiękami wydawanymi przez samochód. Po kilku minutach, Harry zaparkował przed wielkim budynkiem. Było ciemno, więc dostrzegłam tylko zarys czegoś, co wyglądało jak stara fabryka.
Harry i Niall wysiedli z auta, a ja zdezorientowana zrobiłam to samo. Ruszyliśmy w stronę wejścia budynku, które było słabo oświetlone, przez wiszącą żarówkę. Musiałam przyznać, że miejsce wyglądało jak wyciągnięte z horroru. Dookoła nas rozciągały się drzewa i aż strach pomyśleć, kto mógł się za nimi czaić.
Niall pchnął wielkie, żelazne drzwi, a mnie lekko oślepiło światło z wnętrza. Ktoś tam był, słyszałam stukot butów. Zanim przekroczyliśmy próg, Harry posłał mi jeszcze poważne spojrzenie. Tak jak mówił, szłam za jego plecami, rozglądając się w prawo i w lewo.
Miejsce było okropne. Wszędzie wyłaniały się stare, zardzewiałe rury, podłoga była mokra i śmierdziało stęchlizną. I pomyśleć, że mogłam wtedy oglądać z Blazem jakąś komedię.
– Harry Styles – rozbrzmiał męski głos, który odbił się echem od ścian. – Co cię tu sprowadza?
Mięśnie pleców Harry’ego napięły się, a ja lekko wychyliłam głowę by zobaczyć, na kogo tak zareagował. Przed nami stał wysoki mężczyzna, z krótko ściętymi, brązowymi włosami. Przypominał mi Percy’ego, na którego wspomnienie się wzdrygnęłam. O dziwo, był sam.
– Nie udawaj, że nie wiesz, Nicholas – powiedział Harry, gniewnym tonem – Twoi kumple zadarli z niewłaściwymi osobami.
Mężczyzna o imieniu Nicholas uśmiechnął się podle. Jego wzrok zatrzymał się na mojej twarzy. Szybko schowałam się za plecami Harry’ego, a moje serce omal nie wyskoczyło z piersi.
– Czyż to nie sławna córka Jake’a? – zmienił temat, a jego wredny ton głosu, drażnił moje uszy.
Skąd on wiedział? Zmarszczyłam brwi, chcąc usłyszeć dalszą część konwersacji.
– Patricia, jak mniemam? – spytał, a ja biorąc głęboki wdech stanęłam obok Harry’ego. – Jesteś bardzo podobna do ojca – powiedział, a mnie przeszył dreszcz.
– Nicholas, nie pogrywaj – po głosie Harry’ego poznać można było rosnącą irytację.
Nicholas zaśmiał się lekko, na co Harry wciągnął głośno powietrze.
– Harry, doskonale wiem po co przyszedłeś – powiedział, nagle poważniejąc. – Tylko, że nie rozumiem czego oczekujesz. Że ukażę ich, za coś, o co sam prosiłem?
Tym razem, to Harry uśmiechnął się ironicznie.
– Nie – powiedział, powoli zbliżając się do Nicholasa. – Chciałem załatwić to na spokojnie, ale widzę, że jak zwykle z tobą po prostu się nie da. – ostatnie słowa wypowiedział z istnym jadem. A później rzucił się na bruneta, zwalając go na ziemię.
Poskoczyłam mimowolnie. Niall pobladł na twarzy i chyba tak samo jak ja, nie spodziewał się tego. Harry siedział teraz okrakiem na brunecie, przuduszając go jedną ręką.
– Jesteś zasranym… – powiedział Harry, zadając cios Nicholasowi prosto w twarz – podstępnym… – kolejny, tym razem w brzuch – jebanym… – gdy uderzył go po raz kolejny, mogłam przysiąc, że usłyszałam chrupnięcie – kutasem – przez Harry’ego przemawiała furia. Okładał Nicholasa pięściami, a ja zasłoniłam dłonią usta, patrząc na całe zdarzenie.
– Harry – pisnęłam, podchodząc bliżej.
Musiałam coś zdziałać. Niall wyglądał, jakby zobaczył ducha i na pewno nie wpadł na pomysł, powstrzymania Stylesa. Przecież on zaraz go zabije!
Nicholas nieudolnie, próbował zrzucić z siebie Harry’ego. Udało mu się jednak tylko kilka razy zadać cios, w twarz Stylesa, co jeszcze bardzo go rozjuszało.
– Harry! – wrzasnęłam, stając obok niego. Nie zareagował.
Drżące dłonie położyłam na jego ramieniu i lekko go popchnęłam. Uniósł swoje wściekłe spojrzenie na mnie i przez chwilę miałam wrażenie, że potraktuje mnie tak jak Nicholasa. Oddychał niespokojnie, a jego dłonie zacisnęły się na koszuli krwawiącego mężczyzny.
– Harry uspokój się – wyszeptałam, a jego wzrok złagodniał.
Uniósł się powoli na nogach, wciąż patrząc na mnie. Ja natomiast spuściłam wzrok na wijące się ciało Nicholsa, którego twarz była cała zakrwawiona. Ten widok przyprawił mnie o mdłości. Wciąż miał otwarte oczy, w których zbierały się łzy bólu  i pojękiwał cicho.
– Zapamiętaj sobie tę lekcję sukinsynie – warknął Harry i kopnął go w brzuch, przez co Nicholas skulił się pojękując.
Spojrzałam na Harry’ego, który dyszał ciężko, odwzajemniając spojrzenie. Przeraził mnie jeszcze bardziej niż wtedy, gdy pierwszy raz ujrzałam go w piwnicy. Odgoniłam zbierające się w moich oczach łzy i odetchnęłam głęboko. Więc tak załatwia sprawy Harry Styles…


Co sądzicie o rozdziale? :)
Kochani, pytania od dzisiaj zadawajcie na nowym Asku! http://ask.fm/criminalwings
+ do walentynek zgłosiło się jak na razie 5 osób, za co bardzo dziękuję ♥ 
Jeszcze cały jutrzejszy dzień możecie się zgłaszać, o co proszę i zapraszam :D


No i zapraszam na moje nowe tłumaczenie, o trojaczkach Styles. Harry, Marcel i Edward, tak różni, a jednocześnie wyglądający tak samo :)
Zapraszam!

Polecam Wam również blog, kochanej Czarnej!

Pozdrawiam i całuję :*

Tag #DarknessFF

18 komentarzy:

  1. Wow! Chce już więcej :)
    Uwielbiam Harry'ego w tym blogu <3
    Sophie xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem ten rozdzial jest genialny, co wcale mnie nie zdziwilo :) Widac, ze Trish ma kojace spojrzenie na Harry'ego :* oby tak dalej
    @Hamakulu

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham wszystkie rozdziały masz talent
    boskie :**** oby tak dalej czekam na kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno zabijesz mnie! Cuuudo, cuuuudo, cuuuuuudo xx Awwwww, jestem kochana!! Tez cie kocham :* czekam na nn!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Znalazłam Twój blog kilka dni temu i przeczytałam w jeden wieczór! Kocham go, bo jest taki inny (w dobrym znaczeniu), bo zawsze mnie zaskakujesz! Dziękuję Ci za to, że go piszesz! Długości rozdziałów są idealne, szablon śliczny, styl pisania genialny, jak i również całokształt pomysłu! Rozdział cudowny, jak każdy! Nie mogę doczekać się następnego xx

    P.S. Byłoby miło gdybyś wpadła też do mnie - http://shaky-fanfiction.blogspot.com/ (są dopiero 3 rozdziały) - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg *.* Najlepszy rozdział jak do tej pory ♡.♡

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki szok! Genialny rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja już nie wiem, co pisać w tych komentarzach :P
    Swietny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  9. uu może wydawać się to wszystko trochę przerażające ale mnie to strasznie podnieca więc krótko rozdział genialny :)
    @SexyKociak_xo

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny rozdział :D nie mogę się doczekać następnego < 3

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny! Nie moge doczekac sie nastepnego! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Omg jak ciekawie no prosze :D
    Niall jaka sierota,widac,ze nie nadaje sie na gangstera haha Szkoda,ze musi nim być. Ogolnie to sie zastanawiam,czy ta dziewczyna używa mózgu we własciwym momencie czy po prostu ma opozniony zapłon xD bez obrazy dla niej,ale po co ona pakuje sie w takie bagno jak wie,ze to niebezpieczne a jeszcze teraz dowiedziała sie,ze przez ojca wszyscy gangsterzy ją znają :D
    Oby zmądrzała i zaczęła dbac o siebie :D
    Do nexta ! ♥
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  13. cudowny, jak każdy zresztą, czekam zniecierpliwiona na kolejny ♥
    @confidite

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział, świetne ff <3
    Mam pytanko. Powiadamiasz ludzi o nowych rozdziałach na tt? :) jeśli tak, to mogłabyś informować także i mnie? Z góry dzięki xx
    @zuzabat

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialne, aż brak mi słów...

    OdpowiedzUsuń
  16. wpadałam na tego bloga niedawno i pozytywnie mnie zaskoczył. dużo jest tych mrocznych ff i trudno napisać coś oryginalnego. ten zdecydowanie mnie wciągnął i zakochałam się w Harrym. a Niall trochę mnie zastanawia... co on tam robi? przecież to taki dzieciak!
    z początku myślałam że to tłumaczenie, masz taki świetny styl pisania. lekki i przyjemny :)
    czekam na następne i życze weny,
    oraz zapraszam do siebie http://only-half-a-pink-sky.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Harry to naprawdę brutal...

    Jestem ciekawa skąd Nicolas znal Trish? Skąd oni ją wszyscy znają? Co ich wiąże z ojcem Patrici?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja określam sytuację z Nicolasem jako totalny błąd :C to takie przykre, że wszyscy znają Trish ze względu na czyny ojca....

    OdpowiedzUsuń